Radio Erewań nadaje ....
Pytanie do radia Erewań:
- Drogie radio, dlaczego nie cytujecie kawałów politycznych?
Odpowiedź:
-Drogi słuchaczu, bo nam jest bardzo dobrze, że jemy biały chleb nad Morzem Czarnym, a nie odwrotnie...

Tbiliskie Jumanji


Tbilisi powódź Po niespotykanej w tym rejonie Gruzji nawałnicy, która przeszła nad Tbilisi w nocy z 13 na 14 czerwca 2015 roku, dyrektor miejskiego zoo Zurab Gurielidze udał się na obchód wybiegów i ocenę ewentualnych zniszczeń. Było około 30 minut po północy kiedy wracał do samochodu po inspekcji klatki hien. Wszystko wydawało się być w najlepszym porządku, a burza pozostawiła po sobie jedynie kałuże. W przepływającym przez teren zoo, zazwyczaj spokojnym potoku Vere poziom wody podniósł się również tylko nieznacznie.

Gurielidze instynktownie przyspieszył kroku gdy pod stopami poczuł napływającą z bliżej nieokreślonego kierunku wodę. Jej poziom błyskawicznie zaczął się podnosić. Narastający huk zwiastował potężne niebezpieczeństwo. Samochód który miał być bezpiecznym azylem w ciągu kilku sekund został zmieciony przez falę czołową przedzierającej się przez mrok potężnej powodzi. Dyrektor opuścił auto w ostatniej chwili i natychmiast został rzucony przez wzburzoną wodę na jedną z klatek.

Tbilisi powódź Kilkadziesiąt minut wcześniej w górach na wschód od Tbilisi w wyniku intensywnych opadów deszczu nastąpiło olbrzymie obsunięcie się zbocza. Około miliona metrów sześciennych ziemi zjechało do doliny spokojnego strumienia Vere. Spiętrzona masa powodziowa niosąca ze sobą muł, drzewa i głazy pędząc 50 km/h wdarła się do serca Tbilisi niszcząc wszystko na swojej drodze w tym położoną w dolinie część miejskiego zoo.

Gdy dyrektor Zurab Gurielidze ocknął się, z trwogą stwierdził, że znajduje się na klatce tygrysów, która została zniszczona przez wody powodzi, a zwierzęta pouciekały. Co więcej dyrektor miał świadomość, że o ile powódź nie uszkodziła zagród słoni czy zebr gdyż znajdowały się one w wyższej części zoo to z pewnością podobny los jak klatki tygrysów dotknął zagród innych drapieżników. W pobliżu koryta przepływającej przez zoo Vere znajdowały się bowiem m.in. wybiegi wilków, niedźwiedzi, lwów, tygrysów, hien i aligatorów. Oznaczało to że ponad 30 dużych drapieżników wydostało się na wolność w centrum 1,1 milionowej aglomeracji. Dyrektor był bezsilny, a klatka tygrysów stała się jego azylem na długie nocne godziny oczekiwania na pomoc.

Tbilisi powódź Nie tylko dyrektor Gurielidze dostrzegł zagrożenie czyhające na mieszkańców Tbilisi ze strony zniszczonego zoo. W niedługim czasie w rejonie zoo pojawiła się specjalistyczna jednostka policji, która rozpoczęła nocne polowanie z ostrą bronią na uwolnione przez powódź zwierzęta. Priorytetem policji podobno miała być ochrona życia i zdrowia ludzi którzy w wyniku powodzi utknęli w korku na pobliskiej trasie szybkiego ruchu. Jednak postawa ta w trakcie kolejnych dni spotkała się z falą krytyki i oburzenia ze strony opinii publicznej i pracowników zoo. Policja bowiem zdaniem wielu nie podjęła żadnych działań nakierowanych na schwytanie czy uśpienie zwierząt, które uciekły a ich działania miały charakter wielkich łowów.

Głównym bohaterem mediów stał się Beggi – hipopotam, który po ucieczce z zoo przechadzał się nonszalancko po jednym z głównych placów Tbilisi. Dzięki wysiłkom wolontariuszy udało się go uratować przed śmiercią z rąk policji i po podaniu mu środka odurzającego został odprowadzony przez Gruzinów na bezpieczny wybieg.
Beggi - ocalony hipopotam
Pod koniec dnia w niedzielę 14 czerwca nie było do końca wiadome jak wiele zwierząt spośród m.in. 13 wilków, 7 niedźwiedzi, 6 lwów, 6 tygrysów, stada hien, aligatora i wielu innych gatunków przebywa nadal na wolności. Sam premier Gruzji Irakli Garibashvili, zalecił mieszkańcom pozostanie w domach do czasu schwytania wszystkich zwierząt. Równolegle dotarł do Gruzinów apel dyrektora zoo aby oszczędzać zwierzęta i do nich nie strzelać jeśli nie zagrażają ludzkiemu życiu.

Kolejne dni przynosiły nowe informacje o zaginionych zwierzętach. I tak w środę wielu zaskoczyło doniesienie o odnalezieniu pingwina afrykańskiego na granicy Gruzińsko Azerbejdżańskiej. Pingwin dotarł tam pokonując wraz z biegiem rzeki Kury prawie 60 km.

Biały tygrys z zoo w Tbilisi Czwartego dnia po powodzi jeden z wolontariuszy sprzątających pobliski magazyn została zaatakowany przez ukrywającego się w budynku białego tygrysa. W wyniku odniesionych obrażeń wolontariusz zmarł. W niedługim czasie tygrys został odnaleziony przez policję i zastrzelony. Wydarzenie to było wielkim szokiem dla mieszkańców miasta gdyż nastąpiło tuż po tym jak premier Irakli Garibashvili poinformował, że sytuacja znajduje się pod kontrolą i wszystkie zwierzęta zostały już odnalezione i policzone.

Przeprowadzono ponowną weryfikację zwierząt. Okazało się, że nadal brakuje jeszcze m.in. jednego tygrysa, którego poszukiwania trwały przez 3 tygodnie. W tym czasie mieszkańcy miasta żyli w ciągłym napięciu. Władze zaapelowały do ludzi aby nie zbliżali się do miejsc, które mogłyby być potencjalną kryjówką dla dzikich zwierząt. Ulice zaś patrolowały specjalne jednostki policji gotowe do natychmiastowej interwencji.
Tbilisi zniszczone przez powódź
Gruzini mają za złe mediom, zwłaszcza tym zagranicznym, że wydarzenia związane z zoo zdominowały relacje na temat skutków powodzi w Tbilisi. Co prawda straty zoo były olbrzymie, gdyż w wyniku utonięcia w wodach powodzi lub z rąk policji zginęło blisko 300 zwierząt czyli ponad połowa wszystkich zwierząt zamieszkujących zoo przed 13 czerwca. Jednak zoo nie było jedynym miejscem w stolicy dotkniętym przez powódź. Niszczycielska fala zanim dotarła do głównej rzeki Zakaukazia – Kury musiała pokonać m.in. kilka tuneli wybudowanych w celu uregulowania biegu Vere w gęsto zabudowanym terenie miejskim. Tunele te stały się przyczyną dodatkowych zniszczeń, gdyż ich ograniczona przepustowość spowodowała liczne podmycia i podtopienia budynków i dróg. Kilkadziesiąt rodzin zostało bez dachu nad głową, wiele domów zostało zalanych a łączne straty miasta z tytułu powodzi wyceniane są na 50 mln USD. Powódź odebrała również życie 20 osobom, w tym trzem pracownikom zoo, którzy mieszkali na jego terenie. Wśród nich była kobieta, która dopiero tydzień wcześniej wróciła do pracy po tym jak w wyniku ataku tygrysa musiała mieć amputowane ramie.
Sprzątanie zoo w Tbilisi
Tbiliski kataklizm zrodził falę wolontariatu, setki wolontariuszy ruszyło na ulice miasta i do zoo w celu uporządkowania zniszczeń. Z drugiej natomiast strony wydarzenie to wykazało nieudolność władz, które nie poradziły sobie z zarządzaniem sytuacją kryzysową co poddane zostało publicznej krytyce.

Co ciekawe, Patriarcha Gruzji Ilia II ogłosił, że powódź była karą za to że byłe władze komunistyczne wybudowały zoo, z pieniędzy pozyskanych w wyniku przetopienia dzwonów i krzyży kościelnych.

Powódź w nocy z 13 na 14 czerwca 2015 uznana za największą katastrofę naturalną w dziejach Tbilisi. Gruzini myślą już jednak o przyszłości i nowych wyzwaniach. Rozważana jest budowa systemu wczesnego ostrzegania przed powodzią, nikt bowiem nie może zapewnić, że podobna katastrofa się nie powtórzy. W rejonie obsunięcia się ziemi nadal realne jest bowiem ryzyko dalszych obsunięć, zwłaszcza w przypadku intensywnego deszczu.
satyra
Natomiast dyrektor Zurab Gurielidze ma pełne ręce roboty gdyż zwierzęta w zoo potrzebują nowych klatek aby przetrwać zimę. Planowane jest ponowne otwarcie zoo we wrześniu 2015. Dyskutowany jest również pomysł przeniesienia zoo na tereny podmiejskie.













Przygotowana przez gruzińskie Ministerstwo Środowiska animacja prezentująca przebieg powodzi.



Tbilisi po powodzi z perspektywy drona.







Zapraszam do komentowania...

Pseudonim:
Publikuj
Pozdrowienia z Kaukazu