Radio Erewań nadaje ....
Pytanie do radia Erewań:
- Od pewnego czasu Waszą rozgłośnię słyszę bardzo kiepsko. Co się stało?
Odpowiedź:
- Po kilku trafnych odpowiedziach nadajemy obecnie z Kołymy.

Mandarynki - kaukaski kandydat do Oskara

Oskary za produkcje filmowe 2014 już dawno zostały rozdane. Zapewne wielu z Was widziało Idę. Natomiast jak to zwykle bywa pamięć o przegranych szybko się zaciera i zapewne niedługo mało kto będzie pamiętał z kim Ida stawała w szranki o tytuł najlepszego filmu obcojęzycznego (nieangielskojęzycznego). W gronie tym znajdował się m.in. Lewiatan w reżyserii Andrieja Zwiagincewa, którego widziałem i też kiedyś Wam zrelacjonuję. Natomiast w tym artykule chciałem nakreślić kilka słów na temat Mandarynek wyreżyserowanych przez gruzińskiego reżysera Zaza Urushadze, którego inny film pt: Opiekun był już opisywany na kaukaz.com.pl w ramach Sputnika7.

Mandarynki (Tangerines) to Estońsko-Gruzińską koprodukcja opowiadającą o wojnie Gruzińsko-Abchaskiej w 1992 roku. Może nawet nie tyle o samej wojnie co losach różnych ludzi, których życie złączyło jedno wspólne miejsce – sad mandarynek.

Fabuła filmu jest zapewne jasna dla miłośnika zagadnień geopolitycznych regionu Kaukazu jednak zastanawia mnie czy nie była zbyt skomplikowany dla oskarowego jury i amerykańskiej publiczności. Wątpliwość moja wynika z faktu, że film jak wspominałem opowiada o wojnie Gruzińsko-Abchaskiej, w której po jednej stronie stoją Gruzini, co oczywiste. Po drugiej natomiast nie ma Abchazów, nie pojawiają się w ogóle w filmie, natomiast są Rosjanie i Czeczeni walczący razem przeciwko Gruzinom. Żeby tego było mało głównymi bohaterami są dwaj Estończycy, którzy od pokoleń zajmują się w Abchazji uprawą mandarynek. W wyniku zawirowań wojennych u jednego z nich pod jednym dachem spotykają się dwaj ranni żołnierze - Gruzin i Czeczen.

Wdawałoby się, że tegoroczne Oskary to doskonały moment dla tego filmu, gdyż jest on swego rodzaju przypomnieniem, że to co się obecnie dzieje na Ukrainie kiedyś już miało miejsce, że tętniąca kiedyś życiem i będąca turystyczną perełką ZSRR Abchazją w wyniku ingerencji Rosji w sprawy państw ościennych zamieniła się w zapomniany kraniec świata tak jak obecnie dzieje się z Krymem. Najwyraźniej jednak film okazał się zbyt zawiły i nie pomógł nawet fakt, że uczy jak po przez wzajemne poznanie i zrozumienie różne kultury i religie mogą porzucić nienawiść i zbudować wzajemny szacunek. Temat również niezwykle aktualny w kontekście zawirowań wokół islamskich ekstremistów.









Zapraszam do komentowania...

Pseudonim:
Publikuj
Pozdrowienia z Kaukazu